Bardzo pomocne w czytaniu tego wpisu będzie zapoznanie się z treścią poprzedniego. Dlatego jeśli nie przestudiowaliście poprzedniego serdecznie zapraszam!

    Jeśli już zapoznaliście się z podstawami flirtu zapraszam do lektury, ale przed tym mała rozgrzewka.

  1. Włącz odprężającą Cię muzykę. Mnie relaksuje Saggio Maestro – Heart of Reiki
  2. Włącz światło, lub odsłoń zasłony. Jasność wpływa pozytywnie na nasz nastrój
  3. Wejdź na stronę http://www.theonlinemirror.com/ (wymagana kamerka)
  4. Spójrz sobie w oczy
  5. Upewnij się że wyrażają one same pozytywne cechy
  6. Jeśli nie, pomyśl o czymś przyjemnym np. ostatnie wakacje w ciepłych krajach
  7. Uśmiechnij się!
  8. Wyprostuj plecy
  9. Podnieś podbródek, wyglądaj na większego niż jesteś
  10. Powiedz do siebie najpierw w duchu trzykrotnie „Jestem szczęśliwy”, a następnie na głos! „JESTEM SZCZĘŚLIWY”
  11. Z zaangażowaniem i optymizmem rozpocznij lekturę

    OK! Pięknie! Nastroiliśmy naszą podświadomość na lepsze samopoczucie. Nie uważacie że jest ona trochę jak stare radio, które wystarczy pacnąć, krzyknąć i działa? Pewnie nie raz widzieliście lub co bardziej możliwe sami mówiliście „no działaj!” do jakiegoś urządzenia, a ono słuchało.

    Takie same trybiki funkcjonują w naszym mózgu i trzeba do nich podejść sposobem bo przecież nikt nie chce się okładać pałką po głowie.

     Przyjmijmy na chwilę że życie to piękny osobnik płci przeciwnej. Dla mnie będzie to kobieta, dlatego posłużę się określeniem zapożyczonym z mitologii „Muza”.

    Każdy marzy o znalezieniu partnera tak pięknego, tak inteligentnego, tak kochającego jak tylko możemy sobie wyobrazić i taka też powinna być Twoja Muza. Wiele osób z Nas ma partnera, narzeczoną, żonę, męża czy dziecko. Dają nam oni multum motywacji do życia, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia i każdy chciałby więcej. Ja pragnę tego więcej i tym moim więcej ma być rozwój osobisty, rozwój mojej świadomości, rozwój swojego biznesu.

    Jak wiecie z liceum, lub innych źródeł Muzy to boginie opiekujące się sztuką i nauką. Ich rodzajów jest wiele, ale te najważniejsze to córki Zeusa i Mnemosyne czyli Muzy Olimpijskie, a jest ich dziewięć. Każda z nich ucieleśnia inne atrybuty. Ucieleśnieniem moich marzeń jest Urania. Opiekuje się ona Astronomią i Geometrią. Chciałbym kiedyś polecieć w gwiazdy, zwiedzić kosmos, inną rzeczywistość. Znaleźć się w miejscu gdzie myśli i wspomnienia potrafią się ucieleśnić jak w jednym z odcinków Star-Trek’a, ale to są te najbardziej wyimaginowanie marzenia. Za to ucieleśnieniem moich celów jest Klio opiekunka historii. Wybrałem Klio dlatego że historia kojarzy mi się z czymś pewnym, czymś czego się nie da zmienić tak jak moich dążeń, a jej atrybut czyli kartka papirusu przypomina mi o wypisanych celach, które spełniam w swoim życiu. Uważam że każdy powinien mieć swoją Muzę i koniecznie musi znaleźć czas na jej poszukiwanie. Nigdzie nie zostało określone ile dni, tygodni czy lat to zajmie, ale na każdego przyjdzie pora. Są ludzie, którzy w wieku 90 lat rozpoczęli naukę innych języków, więc czemu Ty nie możesz poszukać satysfakcji w wieku 20, 30 lub 40 lat? Nie jest to proces łatwy, nie jest to proces szybki, ale przecież nikt nie obiecywał nam że będzie łatwo prawda? Jeśli spotykasz fajną dziewczynę, nie oświadczasz jej się przy pierwszym spotkaniu tylko próbujesz jej tworząc związek i jego podstawy. Muzy są kapryśne tak jak na kobietę przystało. Szczęściarze znajdą ją za pierwszym razem inni będą poszukiwać jej latami. Muza jest jak kobieta, dlatego bez odpowiedniego nastawienia nie możemy oczekiwać zadowalających rezultatów. Dlatego moi mili, jeszcze raz UŚMIECH! Kontakt wzrokowy! Szukamy Muzy! Spostrzegawczość?! Coś nie pasuje chyba prawda? Jak można być spostrzegawczym podczas poszukiwania Muzy? A no można! Niektóre rzeczy przynoszące nam satysfakcje do niczego pozytywnego nie prowadzą. Tak jak umawianie się z dziewczyną, która chce ciągle nowe spodnie. Niewielu na to stać. To tak jak umawianie się z facetem, który dzień w dzień wraca z pubu pijany. Niewiele kobiet ma tyle cierpliwości. Tak samo też jest z Muzami. Musimy być ostrożni. Czy nie przesiedzieliście z dobrym humorem 10 godzin oglądając seriale typu M jak Miłość, albo nie przegraliście 10 godzin w gry online? Rękę dam sobie uciąć że tak, a mimo to kładliście się zadowoleni spać, uważając dzień za dobrze spędzony. Chwilowo daje to efekt relaksu, ale wyobraź sobie że robisz to przez trzy lata lub więcej nieustannie trzy razy w tygodniu. Jakie mogą być tego efekty? Zniszczony wzrok, odkładające się boczki, worki pod oczami lub woda z mózgu. Każdemu może zdarzyć się taka sytuacja, taki mały skok w bok. Jednak poszukując Muzy, gdy już ją poznamy zastanówmy się jakie ona może dać nam korzyści i profity w nadchodzących latach, troszkę zachłanności w tym wypadku jest wskazane. Jako ciekawostkę powiem Wam że w środowisku Muz życiowych nie istnieje monogamia, żadna Muza nie obrazi się na drugą za to że nie jest jedyną. Najważniejsza zasada to tylko ich nie zaniedbywać i je pielęgnować. Reszta potoczy się sama i jeśli jest wartościowa to na pewno się odwdzięczy.

Nie będę wypisywał imion Muz i ich atrybutów bo obszernie opisano to na milionach stron w internecie, ale jeśli mielibyście określić co jest Waszymi Muzami to co by to było? Spróbujcie je określić w komentarzu lub dla samych siebie na kartce papieru. Wypiszcie pięć rzeczy, które sprawiają Wam przyjemność. Następnie posegregujcie je na dwa sposoby.

  1. Dające najwięcej szczęścia
  2. Mogące być źródłem dochodu

Dzięki temu otrzymacie klarowną sytuację, czy żadna z Muz Was nie zwodzi, albo czy któraś nie jest zaniedbywana.

    Moje Muzy, a właściwie malutkie Muziątko to oczywiście ten blog, który dopiero się rozwija, ale traktuje go jako świetne doświadczenie i swego rodzaju pamiętnik. Kolejna z nich już nieco doroślejsza  to rzeźbiarstwo (jeśli blog raczkuje to ta Muza idzie do podstawówki), ale nie do końca w pełnym tego słowa znaczeniu bo do rzeźbiarza mi jeszcze bardzo daleko. Uwielbiam usiąść na tarasie lub zamknąć się w warsztacie i tworzyć coś z drewna. Już nie mogę się doczekać wyjazdu na działkę żeby sobie podłubać w moich pieńkach, które się suszą na strychu. Mam nawet kilka pomysłów jak może mi to przynieść niewielki dochód £££. No i oczywiście moja Klio z kartą papirusu czyli samorozwój(Też dopiero podstawówka, ale rośnie jak na drożdżach! podobno największa w klasie!). Bardzo motywuje mnie słuchanie wytrawnych mówców, czytanie ich życiorysów, słuchanie ich rad. Efekt tego zainteresowania nie powinien pozostawiać pytań odnośnie korzyści z niego płynących. Stając się lepszy od siebie, stajesz się lepszy od reszty.

    Podsumowując, potraktuj życie jak Muzę i je poderwij. Zrób to z werwą, uśmiechem i animuszem. Bądź spostrzegawczy żeby nie popaść w obłęd lub kłopoty, albo oba jednocześnie. Spotykaj się z kilkoma Muzami jednocześnie. Zrób coś dobrego dla siebie, a nie dla innych. Bądź przez chwilę zachłanny i zaspokój swoje wewnętrzne potrzeby. Następnie oddając się tej Muzie wycisz swój organizm dając się jej poznać i wróć do życia ze zdwojoną siłą będąc w stanie dać z siebie jeszcze więcej niż wcześniej.

Pamiętajcie, jednym z celów życia jest jego przeżycie. Kolejny to czerpanie z niego radości i szczęścia! Jednak bądźcie ostrożni bo nie wszystko złoto co się świeci. Niech we wszystkim co robicie towarzyszy Wam Talia.

PS. Jeśli podobał Wam się wpis zostawcie łapkę w górę

 

Reklamy