Od kilku miesięcy mieszkam w Anglii. Co na początku przykuło moją uwagę, to upodobanie mieszkańców do „gotowości”. Co mam na myśli? Po tych kilku miesiącach nie dziwi mnie już widok zupy w puszce, mnogości gotowych obiadów czekających tylko na podgrzanie czy nawet obranych mandarynek, jabłek czy kokosów. Takie rzeczy są tutaj na porządku dziennym i rozumiem, że związane jest to z wyższym standardem życia, bo ich na to stać, żeby samemu nie gotować, ale wszystko ma swoje granice. Na początku tłumaczyłem sobie to wyższym standardem kraju, że ludzie są zajęci karierami, pracą itd. Szybko jednak zszedłem na ziemię, bo to nie Japonia, ani USA. Mieszkam w małej mieścinie, bardzo zróżnicowanej kulturowo, a jak wiadomo arabscy imigranci nie są znani z zamiłowania do pędu i kariery. Do tych wszystkich widoków już przywykłem, ale chciałem tylko zobrazować przyzwyczajenia ludzi do podawania wszystkiego na tacy. Jakie są tego konsekwencje? Spotkanie kogokolwiek o wadze przekraczającej normy polskie to tutaj codzienność. Wszystko gotowe, wszystko na szybko, dosłownie piekło z mikrofali. Nie zdziwiłbym się, gdyby ludzie, przyzwyczajeni do podawania wszystkiego na tacy, na końcu świata oczekiwali od Boga, że on do nich przyjdzie, a nie oni do niego.

     Do czego dążę? Człowiek w dobie gotowości, kiedy całe biurko może zastąpić jednym smartfonem, zapomina o sobie. Zapomina o sobie i o tym, co daje w życiu wiele radości. Doznania jak smak, poznanie, przygotowanie, poszukiwanie, próbowanie, porażka. Każde z nich za każdym razem może mieć inny smak. Podążanie do celu jest jak wino albo whisky. Niewielu osobom na początku to smakuje, jest gorzkie, ale im więcej tego próbujesz, tym więcej odkrywasz dodatkowych nut smakowych, które przynoszą Ci coraz więcej radości. W końcu dopijasz butelkę i jesteś szczęśliwy 🙂 Nie zawsze jesteśmy w stanie wypić całą butelkę z przyjemnością, nawet jak daje nam tyle radości, ale życiowe wybory czasem wymagają od nas zmuszenia się do nich. Czasem przyjemność wymaga wyrzeczeń. Więc po prostu się zmuś do czegoś. Przełam pierwsze lody, zrób pierwszy krok, a dalej pójdzie już z górki.

     Najtrudniejszy jest ten pierwszy krok jak śpiewała Anna Jantar. Najtrudniejszy jest zawsze ten pierwszy raz. Najmniej przyjemny jest ten pierwszy raz. Ogarnia nas niezorganizowanie, strach, emocje, brak doświadczenia. Jest to normalne u każdego, ale te pierwsze kroki są najczęściej najmilej wspominane i to one pozwalają nam się uczyć nowych rzeczy. To popełnione błędy i ich rozwiązania świadczą o naszym doświadczeniu w danej dziedzinie. Błędy musimy popełniać, błędy będziemy popełniać, błędy popełnia każdy. Musimy się ich wystrzegać, ale nie mogą one nas ograniczać przed rozpędem po pierwszym kroku. Kończąc ten akapit powiem Ci tylko jedno:

A WIESZ, ŻE ŻYCIE MASZ TYLKO JEDNO? I CO TERAZ?

Pobawmy się teraz w boga. Ile razy słyszymy lub mówimy sami, że musiałby się zdarzyć cud, żeby coś osiągnąć. Każdy z Nas może sobie to wytknąć. Nie chce nam się, nie mamy ochoty, czekamy na CUD. W tej chwili ja się zamienię w małego boga i Ci dam ten CUD:

Czas

Unieść

Dupę

O to cud ode mnie, a słowo niech stanie się czynem.

      Drogi Kolego, Droga Koleżanko, Drogi Ja…

Samo się nic nie zrobi, więc bez podjęcia jakiegokolwiek działania, bez podjęcia jakiejkolwiek zmiany, nie możemy liczyć na żadną poprawę. Człowiek, który nie idzie do przodu, po prostu się cofa. Nie da się stać w miejscu. Należy się poruszać, poszukiwać, zdobywać. To są odwieczne prawa natury, którymi się ona posługuje od milionów lat, a jak nam się nie chce, to MUSIMY SIĘ ZMUSIĆ, a jak się boimy nowego, MUSIMY SIĘ ZMUSIĆ, a jeśli oczekujemy CUDU, to innego niż ja podałem nie uświadczymy. Więc, żyj jak chcesz i bądź kim chcesz. To jest Twoje życie i to Ty decydujesz! I tak mamy podane wiele na tacy, więc nie oczekujmy więcej niż piekła z mikrofali.

Reklamy