W związku z tym, że czasem lubię zjeść sobie coś innego niż kotlet czy pomidorowa, postanowiłem przyrządzić zupę krewetkową. Przepisów na nią znalazłem w internecie mnóstwo, ale wybrałem najprostszy, najlżejszy dla kieszeni, a efekt wyszedł przepyszny!
Mówią, że jest to danie tajskie, ale dla mnie krewetki to owoce morza kojarzące się z Chorwacją czy Grecją, więc jest to kuchnia śródziemnomorska.

    O walorach odżywczych nie będę się rozpisywać, aczkolwiek wiem, że jest to bomba witamin i drogocennych składników, bo żaden z jej komponentów nie odstaje od drugiego i każdy niesie ze sobą szereg wartości odżywczych. Jak wiadomo, owoców morza nie jadamy na co dzień, papryczek chilli również nie, a miło czasem zaskoczyć żołądek czymś nowym, a uwierzcie, podniebienie Wam za to podziękuję.

Zabieramy się do przepisu. Co będzie Nam potrzebne widzimy na obrazku, ale pod nim Wam to jeszcze wypiszę.

20170204_150513.jpg

Zupa jest banalna w swoim przygotowaniu, a więc zaczynamy:

  1. Krewetki – ja kupiłem już obrane. Około 300g na 6-8porcji.
  2. Chilli – w przepisie było napisane 3 małe chilli, ja kupiłem odmianę Bird Eye’s i 3 to było zdecydowanie za dużo. Polecam wkroić 1 maxymalnie 2 papryczki.
  3. Cebula – w naszym kraju nie może jej zabraknąć.
  4. Szczypiorek – najzwyklejszy w świecie.
  5. Masło – zabrakło go niestety na zdjęciu.
  6. Mleko kokosowe – nieskondensowane. Zwykłe w kartoniku jest w porządku. Jest tańsze i nie tak słodkie, w zupie zauważymy kokosowy posmak, a nie chcemy nim zdominować przecież dania.
  7. Pietruszka.
  8. Marchewka – opcjonalnie, też może być dobrym dodatkiem.
  9. Korzeń selera.

     Na wstępie kroimy cebulę w jak najdrobniejszą kostkę i to samo robimy z chilli. Na patelni lub już w docelowym garze, najlepiej z grubym dnem rozgrzewamy 3 łyżki masła. Do roztopionego masła wrzucamy cebulę, a po ok 30 sekundach dorzucamy paprykę i mieszamy. Kiedy wszystko mamy lekko podsmażone i zeszklone, przyszedł czas na krewetki. Po wcześniejszym opłukaniu wodą trafiają do gara. Zmniejszamy ogień na mniejszy i dusimy je w maśle z dodatkami pod przykryciem kilka min, aż uznamy ich konsystencję za jadalną. Nie zapominajmy mieszać zawartości co chwilkę, zapobiegnie to przypaleniu i przywarciu składników. W tym czasie kroimy seler i marchewkę w małe plasterki, a seler kroimy jeszcze dodatkowo w mniejsze kawałki. Dzięki temu zabiegowi wszystko będzie schludniejsze i szybciej się ugotuje. Jeśli nasza baza zupowa się poddusiła, zalewamy ją ok 500ml wody i wrzucamy warzywa. Taki wywar gotujemy pod przykryciem, co jakiś czas mieszając do momentu, aż marchew i seler będą miękkie. Powinno zająć to ok 15-20min od momentu zagotowania się wody. Kiedy troszkę wody nam odparowało, warzywa ją zaabsorbowały i stały się mięciutkie dolewamy ok 500ml mleka kokosowego i kolejny raz zagotowujemy zupę. Na sam koniec wrzucamy drobno posiekaną pietruszkę i gotujemy jeszcze dwie minutki. Danie możemy uznać za gotowe.

     Na koniec w półmisku dekorujemy zupę posiekanym szczypiorkiem. Doda on nam również dodatkowego smaku i VOILA (włala) – raj dla podniebienia w jednym garnku możemy uznać za gotowy. Pozostaje nam tylko cieszyć się smakiem.

tajska-zupa-krewetkowa940081

PS. Jak wspomniałem, z lenistwa kupiłem już oczyszczone i obrane krewetki bez pancerzy, ale legendy mówią, że jeśli zakupisz świeższe, oczyścisz i ugotujesz w pancerzach danie będzie jeszcze bardziej aromatyczne i jeszcze smaczniejsze. Należy krewetki tylko oczyścić, a pod ugotowaniu odłowić je i usunąć pancerze. Troszkę więcej zachodu, ale efekt może być wyśmienity. Jeśli ktoś tego dokona niech się podzieli ze mną wrażeniami!

SMACZNEGO!

Reklamy