Mamy wielki tydzień, niektórzy już mają wolne, niektórzy jeszcze kilka dni muszą popracować zanim nadejdzie to upragnione wolne. Dla niektórych to zwykłe wolne, dla innych możliwość przeżycia duchowej ekstazy. Krótko mówiąc zbliżają się święta wielkiej nocy. Większość z Was jest katolikami i wie jak to wszystko przebiega, jakie wydarzenia chcemy uczcić, dlaczego to takie ważne. Każde z nas uczyło się o tym najpierw od babci i rodziców potem w szkole, ale też w kościele podczas mszy czy rekolekcji. Przed przystąpieniem do tego artykułu poszperałem troszkę w internecie w poszukiwaniu nieścisłości w tym co nas uczono od maleńkości. Szukałem podobieństw i zapożyczeń z innych wierzeń i trafiłem na kilka ciekawostek. Nie chcę nikogo oburzyć tym postem, a również nie nakłaniam do jakiejś wiary, ale wiem, że nie można w życiu brać wszystkiego dosłownie i nawet Dalajlama podkolorowywał swoje historie.

     Głównym obrazem jaki pokazuje nam pismo jest śmierć Jezusa na krzyżu za nasze grzechy i właśnie to nadaje patos całemu świętu. Dzięki temu ludzkość została oczyszczona z grzechów. Syn Boży, który został ukrzyżowany, zmarł na krzyżu, a następnie trzeciego dnia zmartwychwstał. Brzmi znajomo prawda? A wiecie jakie religie mają podobne historie w swoich zapiskach? Tammuz summeryjski bóg-pasterz, którego znakiem rozpoznawczym była litra „TAU”, która na przestrzeni wieków ewoluowała w znak krzyża. Ów bożek brał ślub z boginią Innaną następnie schodząc do czeluści podziemi, a po jakimś czasie wyłaniając się z niej niczym zmartwychwstały przywracając wszystko do życia. Święto to było obchodzone na przełomie marca i kwietnia. W innej wersji tej legendy dowiadujemy się, że małżonka zeszła w podziemia w poszukiwaniu Tammuza.  Tam została schwytana przez demona podziemi Ereszkgiala, który powiesił ją na słupie. Po trzech dniach służąca Innany płaczem wybłagała bogów, aby Ci się nad nią zlitowali. Moment wysłuchania prośby uznawany przez summerów był za zmartwychwstanie Innany.

     Wiadomo, że zima kojarzy nam się z obumieraniem przyrody, zimnem, szarością i ogólną stagnacją. W starożytnych wierzeniach Syryjskich, piękny Adonis chcąc odrzucić zaloty bogini płodności Isztar zszedł do świata umarłych. W momencie zejścia kochanków pod ziemię, przyroda obumierała by powrócić do życia również z ich powrotem. Również tutaj możemy doszukać się głębszych podobieństw. Wielkanoc świętujemy na przełomie marca/kwietnia kiedy to właśnie natura budzi się do życia. Chrystus umierając za nasze grzechy również dał nam możliwość rozpoczęcia nowego życia. Może dla starożytnych Syryjczyków liczyły się płytsze wartości, a ewoluowały one z czasem i przekształciły się w Chrześcijańskie święta. Takich porównań możemy znaleźć o wiele więcej. Kolejnym aktem zmartwychwstania jest walka pomiędzy Ozyrysem, a jego bratem Setem. Małżonka boga Nilu poskładała jego pocięte ciało przywracając Egipską naturę do życia.

     Największe podobieństwo wzbudza jednak zapomniany już Mitraizm. Postać boga Mitry jest bliźniaczo podobna do naszego Jezusa z Nazaretu. Mitra to wierzenie perskie, ale możemy jego utożsamić również z greckim Apollem, czy Rzymskim Helionem. Jednak temat Mitraizmu chciałbym zgłębić mocniej i pozostawię sobie na przyszłość bo wygląda bardzo interesująco. Bardzo możliwe, że to właśnie z tego kultu wywodzi się większość chrześcijańskich świąt.

     No ale wracamy do Wielkanocy, wiecie skąd wzięła się tradycja baranka, siania rzeżuchy czy jedzenia jajek? Po kolei rozwijając moją myśl, baranek został zapożyczony z wierzeń muzułmańskich jako znak jedności. Muzułmanie zabijają barana, a na jego zakup składają się całe rodziny, a te których na to nie stać zostają obdarowywane przez sąsiadów. Poza tym Jezus i Tammuz byli pasterzami. Z rzeżuchą jest troszkę inaczej, wcześniej wspomniany uroczy Adonis miał dwie kochanki. Piękną Afrodytę i posępną Persefonę. Trójkąt miłosny wywierał na niego presję z każdej strony, więc Zeus nakazał mu spędzać z każdą z kochanek pół roku. Kiedy młodzieniec przechadzał się po lesie rozszarpała go dzika bestia. Po błaganiach Afrodyty, Zeus wskrzesił chłopca (element zmartwychwstania), a na jego cześć zaczęto wysiewać owiec i rzeżuchę. A co do tego wszystkiego mają jajka? Nie zostało jeszcze rozwiązane pytanie co było pierwsze czy jajko czy kura? Jednak święta Wielkiejnocy i okres w którym występują są utożsamiane z nowym życiem, oczyszczeniem, rozkwitem. Jajko tak więc jest symbolem tego zarodka, który ma się rozwinąć niczym brzydkie kaczątko w pięknego łabędzia.

     A jak inne religie obchodzą nasze święto Wielkanocne? Muzułmanie w ogóle nie obchodzą tego wydarzenia, wg. ich wierzeń wszyscy zmartwychwstaniem w dniu sądu ostatecznego, a nasze dusze i ciała znów się połącza tworząc doskonałą jedność. Chociaż obchodzą w swoim kalendarzu „Cztery dni święta”, które do złudzenia przypominają nasze zwyczaje. Wspólne posiłki, życzenia czy wspólna modlitwa. Żydzi łączą święta zmartwychwstania z niezwykle dla nich ważnym świętem paschy, które jest świętowaniem wyjścia z niewolo egipskiej. Świętowanie trwa 7 dni, gdzie spożywa się uroczystą kolację, której nic nie może zakłócić. Wypija się 4 kielichy wina na cześć czterech sposobów nazwania wyzwolenia. Prawosławie za to obchodzi Wielkanoc 13 dni po naszych świętach ze względu na kalendarz Juliański. Obrzędy i zwyczaje są takie same jednak w ich przypadku nabożeństwa trwają kilka godzin, aż do świtu i prowadzone są w języku starocerkiewnosłowiańskim.

     Mi osobiście, Wielkanoc kojarzy się z sobotnim czuwaniem, które nie wiadomo czemu, ale utkwiło mi w głowie z lat młodości kiedy byłem ministrantem. Oczywiście z barankiem wystruganym z masła, który z reguły przypominał psa pasterskiego i z tatarem na śniadanie. Każdy ma swoje wierzenia, swoje wyobrażenia i swoje życzenia. Ja jak zamknę oczy widzę właśnie te trzy rzeczy. Tymczasem, życzę wszystkim wesołego jajka, mokrego dyngusa! I niech te kilka dni wolnego będzie dla was okazją do odpoczęcia i przemyśleń nad swoją przyszłością 🙂

 

Reklamy