Dzisiaj większość osób staje się szarymi obywatelami z własnej woli. Przejmujemy wszystko od ogółu, podążamy za modami, nasze aspiracje wyznaczają obecne trendy, a nasz jedyny cel to marna egzystencja. Marna, bo powszechna. Czy tak to ma wyglądać?

    6293898_barany-

Czy nie zgubiliśmy gdzieś po drodze swojego ja? Przerażające, że tak spory odsetek ludzi woli wyłączać myślenie, bo to łatwe. Idziemy jak uwidocznione na zdjęciu stado baranów w kierunku wyznaczonym przez jakiegoś nadrzędnego osobnika. Myślenie tłumu jest bardzo komfortowe, ale co nam daje? Nic. Co zabiera? W tym wpisie omówię psychologiczne aspekty „owczego pędu” i postaram się wyjaśnić jak bierność i poddanie się ruchom masowym szkodzą światu.

Wielcy ludzie

     Jestem przekonany, że 99% ludzi, którzy coś osiągnęli, początkowo byli wyśmiewani i mówiono im, że oszaleli. Każdy pomysł wydawał się kiedyś mrzonką, każda aspiracja niemożliwością. Jak to się często mówi – niemożliwe jest niemożliwym do czasu, aż ktoś, kto tego nie wie, przyjdzie i zwyczajnie tego czegoś dokona.

     Szkoła uczy nas powszechnego i płytkiego sposobu postrzegania świata, klasyfikuje wszystkich do tego samego worka, a przecież każdy jest odrębny. Porozmawiaj ze studentem pierwszego roku, jak jest do samodzielnego życia przygotowany… Trochę załamka, zna za to takie pojęcia jak pantofelek (żyjątko, nie bucik), głowę ma przeładowaną idiotyzmami w stylu jedz margarynę itp. bzdetami…

     Każdy ma swoje zainteresowania i swoje tempo nauki. Zamiast opracować system, który choć trochę rozwinie skrzydła młodym, zamiast uczyć ich kreatywnego myślenia i wyrażania swojej opinii, uczymy ich tylko podporządkowania się i potakiwania. Uczymy ich, że są nikim. No ale kto miałby ich uczyć rzeczy praktycznych? Większość nauczycieli (nie wszyscy) nie nadaje się do sensownego przekazywania wiedzy, a do tego mają narzucone bezsensowne programy nauczania…

     A według mnie i według każdego, kto jeszcze nie zwątpił w ludzi, każdy jest KIMŚ. I właśnie ci ludzie sukcesu, którzy stali się miliarderami, którzy mają własne, dobrze prosperujące firmy, zobaczyli, że mogą być kimś, bo zwyczajnie na to zasługują. Stwierdzili, że wbrew powszechnej szarości i nudzie zrobią coś godnego miana „oryginalne”.

     Kiedy typowy, stereotypowy Jan Kowalski potrafi tylko narzekać, jak ma źle, no i oceniać innych ludzi swoją bardzo powierzchowną miarą, większość ludzi sukcesu bierze los w swoje ręce. A wiesz dlaczego? Bo rozumieją, że nikt za nich tego nie zrobi. Nikomu nie zależy na tym, abym ja, abyś Ty, aby wszyscy byli szczęśliwi. Każdy chce nasycić tylko siebie. I nikt, ale to nikt nie będzie rozpaczał nad twoimi niespełnionymi marzeniami, jeżeli nie Ty sam. Nikt nie zasieje twojego poletka i nie zbierze twoich plonów. I zgadnij, kto będzie ubolewał nad życiem, które mogłeś mieć, ale zostało tylko w strefie „potencjalne”? Tak – Ty sam.

     Każdy ma swoje cele i marzenia i każdy ma własny sposób na to, jak je realizować. Więc każdy musi to robić swoim torem. To nic złego, to nie żaden egoizm – to bardziej racjonalizm. Racjonalna ocena sytuacji jest korzystna i chyba się zgodzisz, co do tego, że racjonalista wie, że mimo iż jesteśmy pięknym kochającym się społeczeństwem, bardzo sympatyczną grupką dzieci w piaskownicy, to jednak tylko niektóre jednostki mają w swoim życiu coś ponad średnią normę, prawda?

     Ujmę to tak – każdy sobie buduje zamek. Przygotuj się na to, że inne dzieci chcą burzyć Twój. Ale Ty im na to nie pozwolisz, prawda? Bądź po prostu niezależny i pokaż, że nie mogą Cię ruszyć. Spraw, aby uginali się pod samym ciężarem Twojego pewnego siebie spojrzenia. To taka zdrowa dawka wiary w siebie, zdrowa dawka napędu i siły do wyjścia ze strefy konformizmu.

Mali ludzie

     Teraz przyjrzyjmy się postawom, których powielać nie należy – czy oglądałeś „Świat według Kiepskich”?. Doskonały przykład wspaniałości przeciętnego życia. W tym serialu tworzy się pewien paradoks, ponieważ Kiepscy w swojej przeciętności są aż nieprzeciętni, ale to celowo zastosowane wyolbrzymienie, mające na celu ukazać skrajny przypadek „powszechności”. Coraz więcej ludzi spędza swoje życie przed telewizorem. Zamiast dać coś innym od siebie, tylko biorą i biorą. I to właśnie czyni ich w pewien sposób społecznymi pasożytami.

     Nie wolno powielać postawy bezczynności. Wszystko tylko nie siedzenie. Szeroko rozumiana papka masowego myślenia uczy nas, że błądzenie jest błędem i że lepiej stać ze spuszczoną głową, bez jakiegokolwiek ruchu, aniżeli się zranić. Guzik prawda! Myślimy, że porażka i sukces to dwa oddzielne tory, a okazuje się, że jadąc torem do stacji „sukces” miniesz zapewne sto stacji o nazwie „porażka”, ponieważ to właśnie wstawianie po upadku jest sposobem, aby w końcu osiągnąć cel.

     Jeżeli podejmujesz próbę i przegrywasz, jesteś o krok bliżej do sukcesu, bo właśnie sprawdziłeś jeden z miliona możliwych sposobów i zostaje tylko 999 999 innych. Tylko, ponieważ czas mija tak czy siak. Nie rezygnuj tylko dlatego, że coś jest czasochłonne. Uczą nas szarości i „odpuszczania sobie” zamiast zawziętości i uporu. A dlaczego? System chyba nie chce, żebyśmy stali się lepsi, ponieważ tych zniewieściałych lepiej oszukiwać i kontrolować.

     Dlaczego codziennie słyszymy o tym, jakie gwiazdy mają piękne życie, jak wspaniale jest w cukierkowym świecie ludzi sławnych, ale mimo wszystko nie pomyślimy nawet, że każda z tych gwiazd też kiedyś była na tym poziomie co my? Ponieważ wpojono nam dogmaty „gorszości”. Mówi się, że masz być skromny, potulny, przewidywalny i stabilny. Powiedz mi, który skromny, niewierzący w samego siebie, dążący tylko do komfortu człowiek doszedł w życiu do czegoś godnego pozazdroszczenia? Żaden!

     Bo aby wzlecieć ponad chmury, najpierw trzeba się wzbić. Niejeden raz doświadczyć bolesnego upadku, narazić się na szydercze uśmiechy ludzi i pracować na to, co rodzi się w głowie jako wizja przyszłości. Przeciętny człowiek ma pod czaszką jedynie pozytywne wizje jutra, ale nie chce mu się robić nic a nic, by w świecie z marzeń się znaleźć. Może to kwestia niedowierzania w taką możliwość, może braku motywacji… ale jedno jest pewne – możesz mieć, co chcesz. Brzmi jak miałkie gadanie? To zmień je na działanie. Same słowa mogą przelecieć ci koło uszu, jeżeli nie wcielisz ich w życie. Stań się kimś godnym miana „człowiek”- kreatorem jutra.

Media, świat sławnych ludzi, moda, konsumpcjonizm…

     Wspomniałem wcześniej o gwiazdach i o ich „wspaniałym” życiu, jednak muszę nadmienić, że większość wcale nie ma tak wspaniałego, jak to się może wydawać, bo są zależni od nadrzędnych ludzi. Są marionetkami, a za sznurki pociąga ktoś jeszcze ważniejszy od nich. Widzimy wizerunki, widzimy maski, które stworzył świat show-biznesu. Osobiście po stokroć bardziej wolałbym żyć ze znacznie mniejszą pensją niż gwiazdy, ale robiąc to, co kocham i będąc wolnym, samemu o sobie decydując, niż stać się publiczną figurą do podziwiania, która nie ma wpływu na to, co sobą reprezentuje.

     Bądźmy szczerzy – większość „gwiazdek” to tak naprawdę wyblakłe, powielone, wyidealizowane, płytkie figury uosabiające cechy, których my pożądamy. Obecnie na topie jest piękno i talent (a często tylko dzięki Photoshopowi…). Obecnie znaczna większość kocha taniec i śpiew, piłkę nożną i inne tego typu rozrywki dla grup. A wielki świat wychodzi tym oczekiwaniom naprzeciw i tworzy dla nas ludzi gotowych zrobić wszystko, by tylko nam się przypodobać.

     Aby dowiedzieć się, jak dramatyczna i komiczna sytuacja urzeczywistnia się w naszym „tu i teraz” wystarczy przejrzeć listę najpopularniejszych gwiazd na YouTube, albo najpopularniejszych piosenkarek – nie przekazują młodym żadnej sensownej wartości. Często wręcz uczą kretynizmu i wydurniania się. Promują styl życia niewolnika ukryty za filarem pseudo-buntu. Coś w rodzaju „Kup sobie buty naszej firmy, bo będziesz nikim. Przecież one są takie drogie, każdy Ci pozazdrości! Pokażesz im lepszość!”.

      Tak, lepszość to dobre słowo, ale szkoda, że dzisiaj wartość człowieka mierzy się przez pryzmat tego, co posiada, a nie przez pryzmat zdolności myślenia. Mam ogromny szacunek do tych nielicznych osób publicznych, które potrafią się wypowiedzieć szczerze o życiu, dać coś od siebie, zachować naturalność, no i pokazać, że głowę zakrząta mi coś więcej niż „kasa i popularność”, ale niestety tacy ludzie są na wyginięciu. Dzisiaj rządzi grupa – media, mody i pościg za wartością materialną.

      Jeden człowiek, który ma papierek sławnego modela, bo dostał go od innych ludzi, powie, że coś jest „trendy” i wszyscy się na to rzucą – tak to działa. I to jest smutne, ponieważ własny gust za niedługo stanie się czymś… dziwnym.

      Tylko pomyśl, ile w świecie jest manipulacji, przekłamania, fałszu, płytkości i przechwalania się. Tylko pomyśl, że za to wszystko odpowiedzialne jest tak powszechne myślenie stadne. Stada idą na łatwiznę, a ci, którzy się wybili, promują zwykłość i nudne, czcze życie, tylko po to, by tę całą bandę „poddanych” lepiej omotać.

      Zastanów się, czy Ty też jesteś niewolnikiem cudzych myśli i przekonań. Jak często boisz się o to, co powiedzą inni i nie robisz czegoś, co byś chciał? Jak często dajesz się zniechęcić innym? Jak często bierzesz sobie do serca opinie próbujące Cię zatrzymać? Jak wiele razy zrobiłeś coś godnego podziwu i zazdrości? A jak często sam zazdrościsz, zamiast dążyć? Jak często wiesz, że mógłbyś dać z siebie jeszcze więcej? Jeżeli z dnia na dzień stajesz się lepszą osobą i masz własny mózg – jest dobrze. Pamiętaj, bo to bardzo ważna cecha, niemalże najistotniejsza – bądź zawsze jednostką myślącą samodzielnie! Świat zawsze będzie się starał zetrzeć nas na proch, ale nie damy mu się, bo w nas, jednostkach -drzemie największa siła.

Reklamy